Klub Żeglarski ŻAGIEL Sokółka

12.11.2018

Rejs Adriatyk 2018


W ostatnim tygodniu sierpnia 8 członków naszego Klubu – Karolina, Gabrysia, Czarek, Paweł, Przemek B, Przemek L, Daniel i Antek – wzięło udział w rejsie po Adriatyku. Na wyprawę namówił nas przyjaciel Klubu - kapitan Wiesław Bartosiewicz, który od wielu lat pływa po Morzu Adriatyckim u wybrzeży Chorwacji. Wyruszyliśmy 2 samochodami i po całonocnej podróży dotarliśmy do portu Zadar, skąd zaczynał się nasz rejs. Na miejscu już czekał nasz Kapitan i jacht Bavaria 44 "Mirna". Po zaokrętowaniu się, ustaliliśmy wachty, a Przemek B. został mianowany I-szym oficerem. Wieczorem, po wspólnej integracyjnej kolacji, udaliśmy się na nocne zwiedzanie miasta. Następnego ranka wypłynęliśmy i już "na dzień dobry" morze zaskoczyło nas sztormem - wiało 8 B. Po całodziennej "walce" ze sztormem, dopłynęliśmy do wyspy Tijat i tam przycumowaliśmy do boi na nocleg. Kolejnego dnia, po porannej "kąpiółce" - popłynęliśmy w stronę Šibenika. Tam zatrzymaliśmy się na zwiedzanie i zakupy, po czym już przez kanały - płynęliśmy w stronę parku narodowego "wodospady rzeki Krka". Zacumowaliśmy w Skradinie – ostatniej marinie, skąd kursowały statki wycieczkowe już do samego parku. Podziwialiśmy malownicze drewniane mostki i ścieżki prowadzące pomiędzy wodospadami, kaskadami i bystrzami, a wyprawę zakończyliśmy kąpielą pod największym wodospadem Skradinski Buk. Wieczorem poszliśmy na kolację do miejscowej restauracji, a następnie na degustację nalewek u lokalnej "babci". Następnego ranka wypłynęliśmy do Grebašticy, aby obejrzeć mury obronne zbudowane na półwyspie Oštrica. Pogoda była piękna, a wiatr dopisywał tak, że cały dzień płynęliśmy na żaglach, a przechyły dochodziły do 35º, co sprawiało radość żeglującym, ale znacznie utrudniało pracę wachcie kambuzowej. Nocleg mieliśmy na bojce w Rogoznicy, gdzie przy okazji mogliśmy obejrzeć niezwykłe zjawisko przyrodnicze - słone jeziorko „Oko smoka“ otoczone malowniczymi klifami . Frajdą było skakanie z jednego z nich wprost w głębinę jeziorka. Ten wieczór zakończyliśmy zwiedzaniem malowniczego miasteczka na wyspie . Rogoznica była najdalej wysuniętym na południe punktem naszego rejsu. Cały następny dzień płynęliśmy w stronę archipelagu wysp parku narodowego Kornati, trochę na żaglach, trochę na silniku, po drodze zatrzymując się na nurkowanie i kąpiele w morzu. Tym razem nocowaliśmy na kotwicy w pobliżu wyspy Pašman. Nowością dla nas były wachty kotwiczne – zmienialiśmy się po 2 osoby, co 2 godziny - pilnując, aby jacht nie zerwał się z kotwicy na nocnym wietrze. Kolejnego dnia dopłyneliśmy do jednego z najbardziej malowniczych zakątków Adriatyku - parku Telašćica, gdzie mieliśmy okazję zobaczyć delfiny ze 160-metrowego klifu, podziwiać wyspę Taljurić, która wygląda jak płyta na środku morza oraz wykąpać się w ciepłym, słonym jeziorze Mir położonym na wyspie Dugi Otok. Po dniu pełnym wrażeń, zorganizowaliśmy sobie wieczór szant, przy gitarze i harmonijce śpiewaliśmy prawie do rana. Ostatniego dnia - jeszcze na Dugim Otoku obejrzeliśmy bunkry z II wojny światowej oraz konstrukcje przeznaczone dla U-Bootów przypominające tunele betonowe wyżłobione w skale, wychodzące prosto w morze. Zwiedzaliśmy, nurkowaliśmy, skakaliśmy do morza, a później popłynęliśmy w stronę Zadaru, gdzie kończył się nasz rejs. Wieczorem wyruszyliśmy po zakup pamiątek i zwiedzanie miasta. Rano Zadar żegnał nas deszczem, musieliśmy poczekać aż ulewa trochę przejdzie i ruszyliśmy w podróż powrotną do Polski. Po 20 godzinach jazdy byliśmy już w domach. Ten rejs był nie tylko pełen niezapomnianych wrażeń krajobrazów chorwackiego wybrzeża, ale także pomógł nam w zdobyciu nowych doświadczeń i umiejętności żeglarskich .



AHOJ!



























27.09.2018

Rejs Bałtyk 2018

W dniach 18 – 26 maja 2018 roku członkowie naszego klubu (Wojciech Dziurdź i Katarzyna Czarniecka) brali udział w rejsie „Bałtyk 2018” zorganizowanym przez naszego wieloletniego przyjaciela i najlepszego Kapitana pod słońcem – Marka Sosnowskiego, zwanego „Kapitanem Tarzanem”. Był to kolejny rejs z cyklu „zwiedzamy sobie Bałtyk z przyjaciółmi”. Marek przyzwyczaił nas do wysokiego poziomu organizacji rejsów. Tym razem również się nie zawiedliśmy. Płynęliśmy na dwóch bliźniaczych jachtach wyczarterowanych w Kamieniu Pomorskim. Mieliśmy gwarantowane atrakcje, dużo pływania i zwiedzania, mało stania w portach. Tym razem rejs był bardzo zróżnicowany. Zwiedzaliśmy nie podbite do tej pory wybrzeże polskie, zahaczyliśmy o wybrzeże niemieckie – Kamień Pomorski - Świnoujście - Greifswald - Kroslin - Zinnowitz - Szczecin - Stępnica - Kamień Pomorski. Było ciepło i zimno, sucho i mokro, wietrznie i bezwietrznie. Słonecznie i mgliście. Mieliśmy akcje ratunkowe, holowaliśmy drugi jacht do portu. Bosman Wojciech Dziurdź miał ręce pełne roboty przy ciągłym usuwaniu usterek na naszym jak i na towarzyszącym nam jachcie. Zdobyliśmy nowe doświadczenia, związaliśmy nowe przyjaźnie. Po rejsie jesteśmy zgodni w jednym – „Bałtyckie Morze nas wychowało i szkołę dało twardą”.

AHOJ!