Klub Żeglarski ŻAGIEL Sokółka

15.07.2017

Rejs Szkoleniowy Jezioro Selment Wielki

Dnia 8-9 lipca na Jez. Selment Wielki odbyliśmy Klubowy Rejs Szkoleniowy. Dzięki uprzejmości serdecznego przyjaciela klubu Henryka Jacewicza mieliśmy możliwość rozbicia obozu i desantu naszych dwóch Omeg: Białej i Czarnej Perły. Celem naszego weekendowego rejsu było podniesienie umiejętności żeglarskich oraz zwiedzenie jeziora na którym wcześniej nie mieliśmy okazji żeglować.

Sobota: Przejazd z Augustowa nie obył się bez przygód. Dzielna załoga Białej Perły po drodze zgubiła tablice rejestracyjne ze światłami. Zuchy. Następnie po ciepłym przywitaniu gospodarza przystąpiliśmy do taklowania jachtów. Podział załóg i łajby na wodę. Przemierzyliśmy akwen wzdłuż i w szerz. Opłynęliśmy wysepki i zwiedziliśmy odnogi. Nawet wyżej wymienionej ekipie „zuchów” udało się zgubić. Niestety późnym popołudniem zaczął padać deszcz co przyśpieszyło nasz powrót do portu. Pod rozwieszeniu osprzętu i żagli przygotowaliśmy kolację i ognisko. Na gitarze pięknie przygrywał Wiesław. Z szantą na ustach spędziliśmy ten wieczór.

Niedziela: Po pobudce ruszyliśmy ostro do pracy. Wspólnie złożyliśmy obozowisko i przygotowaliśmy śniadanie. Następnym punktem rejsu były: Regaty Turystyczne ( prawdopodobnie pierwsze zawody żeglarskie, które odbyły się na tym akwenie). Podział załóg i na wodę. Wystartowały 3 Omegi. Sędzią głównym był Andrzej. Zaplanował nam jeden długi bieg. Po starcie załogi musiały opłynąć „Wyspę Obsraną” lewą burtą, a drugą wyspę prawą, następnie spłynąć na metę, która była na miejscu startu. Wiatr wiał od 2-4 w skali Beauforta. Załoga Białej Perły po ominięciu drugiej wyspy zapewniła sobie bardzo dużą przewagę. Zacięta walka do ostatnich metrów między drugą, a trzecią załogą. Wyniki regat przedstawiają się następująco:

Biała Perła: Antoni Brzeziński, Wojciech Dziurdź, Karolina Żemojtuk, Marek Obrembalski – zajęli 1 miejsce.
Czarna Perła: Adam Dziurdź, Agata Dziurdź, Gabriela Dziurdź, Daniel Wadejko, Paweł Bronowicz – zajęli 2 miejsce.
Firomako: Wiesław Bartosiewicz, Henryk Jacewicz, Krzysztof Radulski Senior, Krzysztof Radulski Junior – zajęli 3 miejsce.

Po uroczystym wręczeniu nagród i dyplomów zaśpiewaliśmy szantę oraz zwycięzca regat wraz z młodymi żeglarkami opuścili banderę.
Serdecznie dziękujemy dla białostocki kolegów żeglarzy  Henryka oraz Wiesia za ciepłe i miłe przyjęcie na Jeziorze Selment Wielki!

Na ten piękny akwen wrócimy już 22 lipca. Weźmiemy udział w Regatach Żeglarskich o Błękitną Wstęgę Jeziora Selment Wielki.
   

AHOJ!




























7.07.2017

1-2 lipca XXXIV Regaty o Błękitną Wstęgę Jeziora Rajgrodzkiego

W ubiegły weekend, dnia 1 – 2 lipca odbyły się XXXIV Regaty o Błękitną Wstęgę Jeziora Rajgrodzkiego. Nasz Klub reprezentowały dwie załogi. W sobotę przeprowadzono 3 wyścigi po trójkącie. Do wyścigów przystąpiło 8 jachtów klasy Omega oraz jachty Kabinowe. Wiatr wiał z siła 4-7 w Skali Beauforta. Parę jachtów wycofało się w trakcie biegów. Dwie Omegi zaliczyły wywrotkę. Chwilami warunki były bardzo ciężkie. Na szczęście nasze załogi klubowe wyszły z opresji bez szwanku. Wyniki z pierwszego dnia regat przedstawiają się następująco:

Klasa Omega:
"A-037" - Wojciech Dziurdź, Adam Dziurdź, Katarzyna Czarniecka – 1 miejsce
"Biała Perła" - Przemysław Brzeziński, Przemysław Lewosz, Cezary Sidor – 2 miejsce

W niedzielę został rozegrany jeden długi wyścig. Na starcie stawiło się wiele załóg. Pogoda typowo butelkowa chodź po deszczowej nocy opady były bardzo małe. Siła wiatru w porównaniu z dniem poprzedni zmniejszyła się do 2-5 w skali Beauforta. Niestety zdarzały się wywrotki i parę jachtów wycofało się z wyścigu lub go po prostu nie ukończyło. Do mety dopłynęło 8 załóg. Niedzielne wyniki z Biegu o Błękitną Wstęgę Jeziora Rajgrodzkiego:

Klasa Open:
"A-037" - Wojciech Dziurdź, Adam Dziurdź, Katarzyna Czarniecka – 2 miejsce
"Biała Perła" - Przemysław Brzeziński, Przemysław Lewosz, Cezary Sidor – 7 miejsce

Serdecznie dziękujemy za miłe przyjęcie oraz gościnę dla Komandora oraz przyjaciół żeglarzy z Y.C. ARCUS!


AHOJ!













































5.07.2017

Spływ kajakowy Szeligi – Kuligi 15-18.06.2017r

            Jak co roku w długi weekend czerwcowy, pomimo niepomyślnych prognoz pogodowych -  wybraliśmy się na spływ kajakowy.  Tuż przed rozpoczęciem okazało się , że nie możemy zrealizować pierwotnego zamiaru dopłynięcia do Goniądza nad Biebrzą , gdyż kanał Woźnawiejski jest zamknięty dla turystyki kajakowej .  Po szybkiej modyfikacji trasy - byliśmy gotowi do działania. W przedsięwzięciu wzięło udział 14 uczestników , w wieku od 12 do 70 lat, płynących w 9 kajakach po brzegi wypełnionych bagażami , ponieważ tym razem zrezygnowaliśmy z ich transportu wzdłuż trasy. Spływ rozpoczęliśmy we wsi Szeligi nad jez. Selmęt Wielki-największym z jezior Pojezierza Ełckiego. Po przepłynięciu wzdłuż tego rynnowego jeziora , dalej kontynuowaliśmy trasę rzeką Małkiń, gdzie we wsi Sypitki mieliśmy  dodatkową przygodę w postaci przenoski kajaków przez drogę przy spiętrzeniu przy młynie.  Dalej już bez przeszkód dotarliśmy do jez. Stackiego, które jest jedną z odnóg jeziora Rajgrodzkiego.  Tutaj na rozległej polanie mieliśmy pierwszy nocleg i pomimo pokonanych  w tym dniu 32 km oraz chmar atakujących nas komarów, długo jeszcze siedzieliśmy przy wspólnym ognisku. Drugi dzień – to 14 km płynięcia poprzez odnogi jez. Rajgrodzkiego, w pobliże miejscowości Tama , gdzie zaplanowaliśmy drugi nocleg.Ten dzień upłynął na zmaganiu się z silnym wiatrem i falą na jeziorze.  Po drodze, we wsi Zawady Tworki,  zrobiliśmy dłuższy postój na odpoczynek i uzupełnienie zapasów żywności.  Po dotarciu na uplanowane miejsce drugiego noclegu okazało się, że Nadleśnictwo Rajgród zarezerwowało tą polanę wyłącznie na pobyt dzienny i rozbijanie namiotów jest zabronione, co dobitnie wyłożył nam strażnik leśny, który zjawił się wkrótce po naszym przypłynięciu. W trybie pilnym ( gdyż zbierało się na deszcz) znaleźliśmy "dzikie" obozowisko po drugiej stronie odnogi jeziora, rozbiliśmy namioty i rozpaliliśmy ognisko.  Pomimo nawracającego kilkukrotnie deszczu,  utrzymaliśmy ogień i siedzieliśmy jeszcze długo przy śpiewie szant, grzejąc się przy jego cieple . Sobotni poranek powitał nas chmurami i zmasowanym atakiem komarów. Po szybkim śniadaniu , mając do przepłynięcia ok. 29 km, wypłynęliśmy na 3 etap naszej wyprawy. I znów, zmagając się z wiatrem i wysoką falą  na jeziorze , dotarliśmy do Rajgrodu, dawnego grodu obronnego Jaćwingów.  Na końcu jeziora , skąd wypływa rzeka Jegrznia, mieliśmy ponownie przenoskę kajaków , którą połączyliśmy z wyjściem do miasta. Po kilku kilometrach spokojnego płynięcia piękną i czystą rzeką , przy zmiennej aurze (ale bez opadów ) , czekała nas kolejna przenoska na spiętrzeniu przy młynie we wsi Wojdy. Po dalszych kilku kilometrach - dotarliśmy do jez. Dreństwo , nad którym  mieliśmy spędzić ostatni na tym spływie nocleg. Nie bez trudności – ostatecznie znaleźliśmy miejsce w  remontowanym ośrodku Towarzystwa Przyjaciół Dzieci , na samym końcu jeziora. Ten wybór okazał się bardzo trafny, gdyż mogliśmy tu skorzystać z toalet i ciepłej wody. Tuż po rozłożeniu namiotów i zjedzeniu gorących posiłków -  rozpadało się na dobre , tak że ten wieczór,   w grzejąc się w śpiworach słuchaliśmy  bębnienia deszczu po tropikach. Ostatni dzień spływu, przy słonecznej pogodzie, rozpoczęliśmy od suszenia namiotów i nieśpiesznym pakowaniu się. W istocie mieliśmy do przepłynięcia tylko ok. 16 km i to z prądem rzeki . Najpierw jednak trzeba było odnaleźć ukryty w trzcinach wypływ  Jegrzni z jez. Dreństwo, co okazało się nie takie proste. Po otrzymaniu wskazówek od łowiącego z łódki wędkarza, wreszcie dotarliśmy do strugi. I znów przepływając piękny, długi odcinek czystej rzeki , mijając wieś Woźnawieś i jej kolonie oraz liczne domki letniskowe , dotarliśmy do mostu we wsi Kuligi. Po zatrzymaniu się na plażce i rozpakowaniu bagaży, podczas oczekiwania na transport powrotny kajaków, mogliśmy z  mostu  podziwiać piękny nizinny krajobraz rozwidlenia się Jegrzni i kanału Woźnawiejskiego i rozpoczynający się w tym miejscu Biebrzański Park Narodowy.  W oddali po lewej stronie majaczyło słynne Czerwone Bagno, do którego nie dane nam było tym razem dotrzeć.  Cóż , może jeszcze kiedyś...

AHOJ!